Skip to content Skip to footer

Pięć błędów w ochronie ESD, które kosztują najwięcej

Większość awarii związanych z elektrostatyką nie wynika z braku wyposażenia, tylko z drobiazgów, które znoszą jego działanie. Poniżej pięć błędów, które widujemy najczęściej — wraz z tym, ile realnie kosztują.

Zautomatyzowane stanowisko montażu płytek drukowanych w linii produkcyjnej elektroniki
Uszkodzenie utajone potrafi przejść wszystkie testy i ujawnić się dopiero u klienta.

Dlaczego to jest drogie

Wyładowanie elektrostatyczne rzadko niszczy element od razu. Znacznie częściej powoduje uszkodzenie utajone — podzespół przechodzi testy końcowe, trafia do klienta i przestaje działać po tygodniach albo miesiącach pracy. Kosztem nie jest wtedy podzespół za kilka złotych, tylko reklamacja, serwis, transport i utrata zaufania.

Producenci elektroniki przeznaczają na ochronę ESD znaczące budżety nie z powodu ceny podzespołów, tylko z powodu kosztu awarii u odbiorcy.

Błąd 1 — mata przykryta papierem albo taśmą

Kartka papieru, folia z opakowania czy taśma klejąca położona na macie to izolator. W tym miejscu mata przestaje działać, mimo że pomiar wykonany 20 cm dalej wypadnie prawidłowo. Efekt jest szczególnie zdradliwy, bo stanowisko wygląda na wyposażone.

Jak naprawić: zasada „na macie nie leży nic, co nie jest ESD”. Dokumentację trzymaj obok, nie pod elementem.

Błąd 2 — opaska założona na rękaw

Opaska nadgarstkowa działa przez kontakt ze skórą. Założona na rękaw fartucha albo na bluzę wygląda tak samo, a nie zamyka obwodu — operator nie jest uziemiony. To najczęstszy błąd wśród nowych pracowników i najłatwiejszy do wychwycenia.

Jak naprawić: codzienny test opaski na testerze przed rozpoczęciem pracy. Zajmuje kilka sekund i wykrywa zarówno ten błąd, jak i pęknięty przewód.

Opaska antystatyczna ESD założona na nadgarstek z przewodem uziemiającym
Kontakt opaski musi być ze skórą — założona na rękaw nie zamyka obwodu.

Błąd 3 — kilka punktów uziemienia na jednym stanowisku

Wydaje się bezpieczniejsze: więcej połączeń, lepsze uziemienie. W praktyce między dwoma punktami uziemienia potrafi powstać różnica potencjałów, a wtedy stanowisko samo generuje przepływ ładunku. Norma mówi o wspólnym punkcie uziemienia i to sformułowanie jest celowe.

Jak naprawić: jeden punkt na stanowisko, z niego rozprowadzenie do maty, opaski i stelaża.

Błąd 4 — zwykła folia bąbelkowa do pakowania

Podzespół chroniony przez całą produkcję zostaje na końcu zapakowany w zwykły polietylen. Przy rozwijaniu rolki i wyjmowaniu zawartości powstaje ładunek liczony w kilowoltach — opakowanie, które miało chronić, staje się źródłem zagrożenia. To błąd, który niweczy wszystkie wcześniejsze nakłady.

Jak naprawić: do elementów wrażliwych wyłącznie opakowania rozpraszające, a przy szczególnie wrażliwych — ekranujące.

Błąd 5 — brak okresowych pomiarów

Strefa zbudowana raz i pozostawiona sama sobie degraduje się przewidywalnie: maty się brudzą, przewody pękają w miejscach zginania, zatrzaski się luzują. Po roku bez kontroli większość stanowisk nie spełnia już wymagań, choć na oko wygląda tak samo.

Jak naprawić: harmonogram pomiarów i protokoły. Przy audycie klienta protokół jest pierwszą rzeczą, o którą pyta audytor — i jedyną, która dowodzi, że system działa.

Szybka lista kontrolna

SprawdźJak częstoCzego szukasz
Opaska na testerzecodzienniewynik w zakresie, kontakt ze skórą
Czystość matycodzienniebrak papieru, taśmy i przedmiotów izolacyjnych
Rezystancja matykwartalnieRg poniżej 1×10⁹ Ω
Przewody uziemiającekwartalniepęknięcia przy zatrzaskach
Opakowaniaprzy każdej wysyłcewariant rozpraszający lub ekranujący

Sprawdzimy Waszą strefę

Wykonujemy audyt i pomiary u klienta na terenie całej Polski. Przekazujemy protokół ze wskazaniem miejsc niezgodnych z normą oraz propozycją poprawek — zwykle okazuje się, że wystarczy kilka drobnych zmian.